0

Pomorze algierskie cz. 46

Wieczór zapada, zmierzch występuje jaskrawymi barwami, żółtą smugą rysuje się na widnokręgu, gubi się purpurą w przerzedzonym lesie, spowija bory fioletem, łagodzi wyraźne dotąd zarysy krajobrazu, topi szczyty gór, powlekając je blado tęczowymi barwami, kładzie coraz wyraźniejsze cienie po dolinach i wreszcie pod całunem zmroku świat stracił swe barwy. Góry, doliny, głazy,

0

Pomorze algierskie cz. 45

Od morza wieje ciepły i wilgotny wietrzyk, jak lotny zefir muska szczyty gór, zostawia na nich jasne chmurki, zlatuje do doliny, spowija powietrze tumanem przejrzystej opony, kołysze zielono-włosą palmę, przesuwa się koło nieruchomego cyprysu, zatrzymuje się na żylastym drzewie, o lśniącym ciemnem listowiu i orzeźwia cała przyrodę. Od południa biegnie przejrzyste tchnienie

0

Pomorze algierskie cz. 44

Płowe niwy jego Tellu uginają się pod łanami zboża, zielone pagórki pokrywają urodzajne winnice; jego step porasta żyznym pastwiskiem, a z piasku pustyni wybiega zielono-włosa palma z dorodnym gronem daktyla. Szafirowe morze lśni się tęczowym blaskiem u stóp malowniczych wybrzeży; jego wody muskają lubieżnie brzegi i pienią się namiętnie koło białych miast,

0

Pomorze algierskie cz. 43

Tam tylko, wśród tej srogiej przyrody mogła powstać w ludzkim umyśle Walhalla, której nawet bogi miały, za ohydne swe występki, wieść kiedyś bój zacięty, oświetlony pożarem ziemi, z którego dopiero miał się wyłonić świat piękniejszy. Ten pożar płonął już dawno na Południu i czarem swego światła stworzył rzeczywiście nad piękniejszym światem boski

0

Pomorze algierskie cz. 42

Po kilku tygodniach pobytu na Południu pojmujesz, czym ono jest wobec Północy. Wówczas zrozumiesz, że kiedy tam: gniewny, szalony zazdrością ocean, jak rozhukany koń, tylko gwałtem może być okiełznany; kiedy gęsta mgła lub śnieżna zadymka wprowadza podróżnego na bezdroża; kiedy bystra i rwąca rzeka staje się bez mostu nieprzebytą; kiedy stroma góra

0

Pomorze algierskie cz. 41

Tak na morzu, na ziemi i w powietrzu panuje tu przede wszystkim spokój. Panuje dzień cały, bez przerwy. Nie potrzebujesz tu za północną Feddą chwalić piękności dnia, „aż się skończy”, zawsze jest spokojny i piękny. Nie potrzebujesz, jak na północy:  „Wyrywać się w powietrze, słońca szukać okiem,” otacza cię ono wszędzie, lekkie

0

Pomorze algierskie cz. 40

Na prawo szeroka, nieskończenie w głąb się ciągnąca płowa dolina Szelfu, jej środkiem wije się błękitna woda rzeki, na jej podłużnym kraju łańcuch sinych gór, u jego stóp białe miasteczka wśród oaz zieloności. Pod stopami przepaść niezmierna, przerżnięta głębokimi parowami, poniżej kępy drzew, stada owiec i czarne namioty Arabów. Przed nami morze,

0

Pomorze algierskie cz. 39

Góry Atlasu są po większej    części  łatwo   dostępne, świadczą o tern te kuby czyli kaplice, które pobożny islam wzniósł prawie na wszystkich ich szczytach, a te białe plamki ludzkiej działalności, które zdała świecą tam swą białą ścianą, tym bardziej wywołują w nas uczucie spokoju, pogody a przy tym, jak wszystkie góry, czynią

0

Pomorze algierskie cz. 38

Skały już ścieśniają się tak, że dołem ledwo wąż strumienia może się między niemi przecisnąć a górą bluszcz pnie się po drzewach i w festonach przechodzi na drugą stronę, już rozszerzają się i kąpią swą zieloność w pełnym świetle. Idziesz tak godzinami wśród nieskończonej powodzi zieloności, źródeł i kaskad. Wreszcie droga, która