0

Pomorze algierskie cz. 37

Schodzisz jeszcze niżej, aż do samej doliny, wzdłuż drogi ciągnie się nowa kolonia. Domy piętrowe, murowane, nędzne, bez stylu i charakteru. Merostwo i szkoła porządne. Kościoła niema, bo rząd meczety tylko buduje. Na ulicy sklep episiera, perukarz i kawiarnia. Ta ostatnia zwrócona ku zapylonej drodze, chociaż z tylu jest piękny widok. Dom

0

Pomorze algierskie cz. 36

Na jednem wzgórzu widzisz, nieopodal drogi, jakiś szczątek muru i jakby portyk. Szukasz choćby ścieżki, nie znajdujesz. Schodzisz na dół wśród zarośli i głazów. Co krok spotykasz szczątki skorup, kamieni, cegieł; widocznie było tu kiedyś rozległe ludzkie siedlisko. Dawno ? Szukasz odpowiedzi w murach, które przed tobą sterczą. Szczątki portyku o marmurze

0

Pomorze algierskie cz. 35

Droga wzniosła się bardzo wysoko, nad tobą wzgórza pstrokate, jak futro pantery, od czarnego chwastu karłowatej palmiczki, porastającej żółtą glebę, zdała majaczeje czarny las, który już znamy; na całym widnokręgu w górze, tylko w jednym miejscu, ślicznie majowo-zielona plama, to sosny alepu. . Od stóp drogi spływają liczne źródła i zamieniają szeroki

0

Pomorze algierskie cz. 34

Tylko że ledwie wyszedł na drogę, spotykasz Berbera w łachmanach, który siedzi brudny na maleńkim osiołku między dwoma koszami, obładowanymi ciężarem, potem jakąś postać, powitą całą wraz z głową białym odzieniem, tak, że widzisz jedno tylko oko czarne, błyszczące, piękne, — to Arabka. Za chwilę kobietę z odkrytą twarzą, z płachtą na

0

Pomorze algierskie cz. 33

Im dalej od miasta i ludzkich siedlisk, tern ich mniej, droga ciągnie się na rudym wzgórzu porośniętym winnicą, poniżej żyzne pole, płowe, pokryte Wysokiem rżyskiem, bo w kraju, w którym patykiem poruszana ziemia bogaty plon wydaje, tylko kłosy z pól zbierają. Jeszcze dalej i wyżej już całkiem dzika przyroda. Ruda ziemia opyla

0

Pomorze algierskie cz. 32

A jak słońce padnie na jego powierzchnię, to mieni się tęczowymi barwy w smugi, jak jedwabna tkanina, lub błyszczy się cała okolona srebrnym rąbkiem, lub wygląda jak gorejąca, olbrzymia, rozpalona tarcza. Już powyżej porównywałem wrażenie idylliczne, jakie to błękitne jezioro wywołuje w porównaniu z północnym, groźnym, dramatycznym oceanem. Drogi w Algierii są

0

Pomorze algierskie cz. 31

Ma się wówczas krajobraz południowy, ale z niebem nieledwo północy, barwy występują jaskrawo, zarysy majaczeją w powietrzu. Jest to ponętne, oryginalne, ale swoją drogą nic da się porównać z tą pięknością, jaka zachwyca oko, kiedy stepowe przejrzyste powietrze napłynie naraz ku pomorzu. Wówczas wszystkie kształty przedstawiają się tak, jak w głębi kraju:

0

Pomorze algierskie cz. 30

Ziemia, woda, świat roślin i zwierząt, architektura dzieł człowieka, otaczające je powietrze i słońce, które je oświeca, składają się razem na krajobraz. Maluje się on w oku w jednej chwili, jako skończona całość, w opisie zaś, mozaikową robotą, zestawia się w umyśle tylko powoli w jeden obraz. Stąd — jak to pierwszy

0

Pomorze algierskie cz. 29

„Okręt pustyni” zjawia się dość często z karawaną w Tellu. Brzydkie to, śmierdzące, głupie i mściwe zwierzę. Ten ostatni rys tak jest prawdziwy, że Arabowie swoją skłonność do zemsty przypisują temu, że jedzą, jako delicje, mięso tego zwierzęcia. Tę szczególną meta-psychozę charakteru zależną od pokarmu, rozwijają oni jeszcze i względem innych ludów,