Pomorze algierskie cz. 14

Za młodu cedr ma zupełnie pokrój świerka, jest szeroko piramidalny, z poziomymi gałęziami gęsto stojącymi; jak dojdzie kilku metrów wysokości, wierzchołek się przekrzywia, i odtąd już nie strzela w górę. Wychodzące z zakrzywionego wierzchołka gałęzie, rozkładają się zupełnie płasko, tworząc na jedną stronę zwrócony, olbrzymi, owalny baldachim, dolne gałęzie zostają zrzucone (jak w naszej sośnie), i tylko kilka lub kilkanaście pozostaje ich na pniu, a każda tworzy ze swymi gałęziami taki sam, jak szczytowy, baldachim. Stąd najrozmaitsze odmiany pokroju starego drzewa. Jeżeli bocznych konarów jest mało, a wszystkie stoją tuż pod szczytem, to cedr wygląda zdała jak parasolowa pinia włoska, czasem przy karłowatym pniu jak olbrzymi grzyb nieledwie. Piękność drzewa zależy przede wszystkim od tego, żeby miał wyniosłą strzałę i liczne boczne konary. Wtedy prawdziwie jest wspaniały. A kiedy spojrzysz z drogi na stok góry poniżej leżący, cały Cedrami porosły, to widzisz tylko z góry wszystkie drzewa, i zdaje ci się, że to fale sino-modrego oceanu.

To, co ludzie przychodzą tu oglądać, to są stare, olbrzymiej grubości, bo przeszło 8 metrów obwodu mające drzewa. Jest ich kilkanaście, zaczynając od najgrubszej »sułtanki«, ale wcale nie należą do najpiękniejszych.