Pomorze algierskie cz. 30

Ziemia, woda, świat roślin i zwierząt, architektura dzieł człowieka, otaczające je powietrze i słońce, które je oświeca, składają się razem na krajobraz. Maluje się on w oku w jednej chwili, jako skończona całość, w opisie zaś, mozaikową robotą, zestawia się w umyśle tylko powoli w jeden obraz. Stąd — jak to pierwszy podniósł Lessing — różnica widoku, rysującego się w przestrzeni i jego opisu szkicowanego w czasie, a trudność oddania go pismem.

Już powyżej podałem niejeden rys letniego krajobrazu Algierii, pozostaje mi tylko rzecz zestawić i oddać wrażenie, jakie w nas wywołuje.

To co przede wszystkim uderza każdego znającego już Południe, z Włoch, lub z Francji, to jest okoliczność, że nadmorskie okolice Tellu i większe jego doliny przedstawiają się latem inaczej, niż w głębi kraju bliższych stepu. Powietrze bowiem nasycone wilgocią, wskutek tego, że rzeki płyną tu raczej parą do góry, niż wodą do morza, staje się niezupełnie przejrzyste. Wprawdzie ta letnia przejrzy stawa opona parnego powietrza jest jaśniejszą od naszej letniej atmosfery, wprawdzie w zacieśnionych widokach nie daje się wcale odczuwać, ale staje się widoczną przy wielkich horyzontach.