Pomorze algierskie cz. 41

Tak na morzu, na ziemi i w powietrzu panuje tu przede wszystkim spokój. Panuje dzień cały, bez przerwy. Nie potrzebujesz tu za północną Feddą chwalić piękności dnia, „aż się skończy”, zawsze jest spokojny i piękny. Nie potrzebujesz, jak na północy:  „Wyrywać się w powietrze, słońca szukać okiem,” otacza cię ono wszędzie, lekkie i eteryczne, rozświetlone wielkim otwartym okiem nieba. Ono to nadaje wybitne piętno tutejszemu krajobrazowi. Nie można go nazwać malowniczym, a dla północnego człowieka jest zaczarowanym. Bo świat, w którym słońce powleka wszystkie barwy, rysując każdy profil jaskrawo, w którym drzewo nawet wydaje się wyrzeźbione, przestaje składać się, jak u nas, z odrębnych części; świat zdaje się razem tworzyć jedne wykończoną całość, jakby jeden wielki gmach, w którym wszystko bez pragnień i dążeń śpi snem zaczarowanym. Stąd dobrze ci w tym spokojnym, letargicznym świecie, pozbawia cię on trosk i nie budzi żadnych pragnień. Podziwiaj go i oddaj się słodkiemu marzeniu. Pój się blaskiem słońca, barwą i wonią, które cię otaczają, a po kilku tygodniach pobytu pod tern niebem zrozumiesz i odczujesz, co znaczy to jedno słowo: Południe.