Pomorze algierskie cz. 43

Tam tylko, wśród tej srogiej przyrody mogła powstać w ludzkim umyśle Walhalla, której nawet bogi miały, za ohydne swe występki, wieść kiedyś bój zacięty, oświetlony pożarem ziemi, z którego dopiero miał się wyłonić świat piękniejszy. Ten pożar płonął już dawno na Południu i czarem swego światła stworzył rzeczywiście nad piękniejszym światem boski Olimp. Pod tern niebem, z rąbka morskiej piany, wylania się Venus anadyomene, powstaje myśl piękności ducha i ciała: Psyche i Amor; człowiek stwarza Parthenon, zakwita i rozwija się cywilizacja, która poskromiła dziką przyrodę Północy i zamieszkujących ją barbarzyńców powołała pierwszy raz do umysłowego życia. I znów pod tern niebem Południa powstało Światło, które ogłosiło równość całej ludzkości, niosąc jej wiarą nawet w nędzy, ukojenie i nadzieję lepszej przyszłości. To Południe.

Nie dziw, że im dłużej pod tern niebem bawisz, im więcej mu się przyglądasz, im bardziej odczuwasz jego urok, tym bardziej będziesz się niem zachwycać, zachwycać wszędzie: w lasach i na stepach, w dolinach i na wzgórzach, nad brzegiem morza i gór wierzchołkach, bo doprawdy pięknym jest Maghreb — kraj arabskiego Zachodu.