Pomorze algierskie cz . 7

U nas tylko drzewa iglaste, jak sosna, świerk lub jodła, trochę borówek, barwinek, wrzos i bluszcz, nie tracą zimą liścia; a tam gdzie nie ma borów, gdzie tylko nagie szkielety lasu iskrzą się zimą od szronu, nieledwo o tern nie wiesz, że bywa gdzieś w kraju liść, którego mróz nic strącił. U nas zimno warzy całą roślinność, tam upał zabija ruń zieloną i nikłe podścielisko lasu, ale spieczona ziemia porasta przecież borem czy lasem, zielone krzewy o błyszczącym liściu opasują wstęgą wyniosłe wzgórza, znaczą ślad zimowego strumienia, ocieniają źródło i domostwo człowieka.

Zazwyczaj przedstawiają tę rzecz przeciwnie. Człowiek przybywający zimą z północy do Włoch lub Nicei, podziwia to bogactwo zieleni, które go otacza i w tern widzi różnicę roślinności Tymczasem właśnie podczas naszej zimy panuje we Włoszech i Algierii pora deszczów, kwitnie górna i dolna wiosna zupełnie jak u nas wiosną, latem, i jesienią, dostarczając całej roślinności wilgoci i ciepła, i dopiero z suchym latem bez kropli deszczu nastaje pora, do której, jak u nas do zimy, część tylko roślinności umie się przystosować, część tylko zachowuje listowie, jak u nas zimą sosna lub wrzosy, a reszta czeka tu ożywczego deszczu, jak u nas ciepła, żeby puścić kieł, lub zajaśnieć barwą kwiatu.